Sony boi się prawdy o płytach? Wpisuje media na czarną listę

Marketing PlayStation miał wprost wskazać serwis, który „stawia firmę w złym świetle”. W odwecie – blokada dostępu do gier i komunikatora.

Sony od miesięcy popycha graczy w stronę cyfrowej przyszłości bez płyt. Znacznie gorzej znosi jednak sytuacje, w których ktoś głośno opisuje, jak ta przesiadka wygląda w praktyce. Z Indii dotarła historia, która stawia pod znakiem zapytania wolność prasy w całej branży gier: tamtejszy oddział PlayStation miał wpisać na czarną listę redakcje piszące o wygaszaniu fizycznych nośników – i w odwecie odciąć je od kopii recenzenckich, materiałów prasowych, a część dziennikarzy nawet zablokować na komunikatorze.

Piszesz o śmierci płyt? Lądujesz na czarnej liście

Na trop sprawy wpadł niezależny serwis High Chaos Run oraz stojący za nim dziennikarz Rishi Alwani, od lat śledzący indyjski rynek gier. Według jego ustaleń kilka redakcji, które opisały odchodzenie Sony od płyt i powołały się przy tym na wcześniejsze doniesienia High Chaos Run, z dnia na dzień straciło dostęp do gier PlayStation. Wspólny mianownik był tylko jeden – wszystkie te teksty dotykały niewygodnego dla firmy tematu.

Blokada wyszła na jaw w najmniej spodziewanym momencie: gdy dziennikarze zaczęli dopytywać o dostęp recenzencki do najgłośniejszych premier. Zamiast kodów i materiałów usłyszeli, że ich nazwiska trafiły na listę niemile widzianych. Przedstawiciele działu marketingu PlayStation w Indiach mieli wprost wskazać High Chaos Run jako powód – zarzucając serwisowi, że stawia firmę w złym świetle i pisze o sprawie wyłącznie dla zasięgów.

Sam Alwani przyznaje, że wpisania na listę się spodziewał, i zaznacza, że ponownie zwrócił się do Sony o komentarz – podobnie jak przy poprzednim materiale, na który firma nie zareagowała mimo kilku dni pozostawionych na odpowiedź.

Jak Sony po cichu grzebie fizyczne nośniki

Żeby zrozumieć, dlaczego temat jest tak zapalny, trzeba cofnąć się o kilka tygodni. To właśnie High Chaos Run jako pierwszy opisał, że Sony podjęło decyzję o wygaszeniu płyt, nie informując o tym wcześniej ani wydawców, ani partnerów biznesowych. Firmy, które na co dzień wypuszczają gry na PlayStation, o zmianie kursu miały dowiedzieć się właściwie z ostatniej ręki.

Kierunek jest przy tym czytelny. Według doniesień produkcja płyt dla nowych gier PlayStation ma zostać zatrzymana na początku 2028 roku, a pudełka z półek sklepowych będą w praktyce kryć już tylko kod do pobrania cyfrowej wersji. Do tego dochodzi druga, mniej nagłaśniana zmiana – w Indiach ograniczono m.in. tygodniowe limity doładowań portfela w PS Store oraz sprzedaż kart podarunkowych, co dobitnie pokazuje, w którą stronę zmierza cała układanka.

Polecane konsole do gier

Zablokowani na WhatsAppie, odcięci od gier

Najbardziej uderza jednak nie sama czarna lista, lecz to, jak daleko miała się posunąć. Dostępu recenzenckiego odmówiono redakcjom przy okazji trzech gorących tytułów: świeżo wydanego Marvel Tokon: Fighting Souls oraz wyczekiwanych Marvel's Wolverine i Phantom Blade Zero. W praktyce to prosty szantaż – chcesz grać i recenzować, przestań pisać rzeczy, które firmie się nie podobają.

Na tym się nie kończy. Część dziennikarzy miała zostać po prostu zablokowana na WhatsAppie przez agencję PR działającą na zlecenie PlayStation. W indyjskich realiach to cios poniżej pasa – to właśnie ten komunikator jest podstawowym kanałem kontaktu między redakcjami a firmami. Odcięcie od niego to jak zatrzaśnięcie drzwi przed nosem i zamurowanie ich na dokładkę.

To nie pierwszy raz – rok temu poszło o wycieki z PS6

Cała sytuacja nabiera dodatkowego smaku, gdy przypomnimy sobie, że podobny scenariusz już się rozegrał. Jak zauważa Alwani, mniej więcej rok wcześniej indyjscy twórcy internetowi mieli usłyszeć groźbę identycznego traktowania – tym razem za relacjonowanie szeroko komentowanych przecieków dotyczących PlayStation 6. Sprawa ucichła dopiero wtedy, gdy do akcji wkroczyli zewnętrzni partnerzy firmy.

Innymi słowy, nie mówimy o jednorazowym wyskoku nadgorliwego pracownika, lecz o pewnym wzorcu zachowań. A to zmienia optykę: z przypadkowego zgrzytu robi się metoda na uciszanie niewygodnych tematów.

Dlaczego powinno cię to obchodzić

Można wzruszyć ramionami – w końcu to odległe Indie, a Sony nie ma obowiązku rozdawać kodów recenzenckich komukolwiek. Tyle że problem sięga głębiej. Gdy dostęp do gier staje się nagrodą za przychylność, recenzje i newsy przestają być dla ciebie wiarygodnym źródłem. Zostaje marketing w przebraniu dziennikarstwa.

Dla gracza oznacza to jedno: im mocniej firmy karzą media za niewygodne pytania, tym trudniej dowiedzieć się, co naprawdę kupujesz – czy płacisz za pudełko z grą, czy za pudełko z kodem, i co stanie się z twoją biblioteką, gdy serwery kiedyś zgasną. Presja wobec redakcji to nie odległy spór branżowy, lecz sygnał, że komuś zależy, byś zadawał mniej pytań. A akurat teraz, u progu ery bez płyt, pytać warto głośniej niż kiedykolwiek.

Udostępnij
Data utworzenia:
0 ocen
Oceń artykuł i Ty!
ocena produktu 0/5 gwiazdki
Ocena produktu
Specjalista Morele |12:53
Cześć!
Jeśli chcesz poznać czasy dostawy dopasowane do Twojej lokalizacji, wprowadź kod pocztowy lub nazwę miejscowości z Polski.
Kod pocztowy możesz zmienić klikając w ikonę lokalizacji
Poznaj czas dostawy

Jeśli chcesz poznać czasy dostawy dopasowane do Twojej lokalizacji, wprowadź kod pocztowy rozwijając menu “Więcej”.