Sony pozwane w 5 krajach – chodzi o koniec płyt

Sprawdź, kto pozywa Sony i o jakie miliardy toczy się gra.

Sony ma coraz więcej prawnych kłopotów. Producent PlayStation jest obecnie pozywany w pięciu krajach – w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Holandii, Portugalii i Meksyku – a wszystkie sprawy łączy jeden zarzut: praktyki antykonkurencyjne. Gracze i organizacje konsumenckie twierdzą, że firma zmusza użytkowników do kupowania gier wyłącznie w cyfrowym PlayStation Store, na czym sama zarabia. Ogłoszona niedawno decyzja o rezygnacji z płyt tylko dolewa oliwy do ognia. Zebraliśmy wszystko, co dziś wiadomo o tych sprawach – kto pozywa, o jakie kwoty chodzi i dlaczego koniec fizycznych nośników robi tu tak dużą różnicę.

Dlaczego Sony trafiło przed sąd?

Punktem zapalnym była decyzja z kwietnia 2019 roku, gdy Sony wycofało z tradycyjnych sklepów takich jak GameStop kody na cyfrowe gry. Od tego momentu jedynym miejscem, w którym można kupić grę PlayStation w wersji cyfrowej, stał się PlayStation Store. Zdaniem osób składających pozwy oznacza to, że gracze zostali zamknięci w jednym sklepie, a Sony może bez większej presji ze strony konkurencji pobierać 30-procentową prowizję od sprzedaży.

Sedno sporu sprowadza się do pytania o rynek właściwy. Sony argumentuje, że konkuruje z całą branżą gier – z Xboksem, Nintendo czy Valve – więc o monopolu nie ma mowy. Skarżący twierdzą coś przeciwnego: że rynkiem właściwym jest zamknięty ekosystem samego PlayStation, w którym realnej konkurencji po prostu nie ma. Jak zauważają prawnicy komentujący sprawę, prawo konkurencji nie zabrania firmom bycia dużymi ani dominującymi – kluczowe jest to, czy dominująca pozycja jest nadużywana.

Polecane konsole do gier

Warto od razu zaznaczyć, że część tych spraw ciągnie się od lat, a inne pojawiły się dopiero niedawno – już po zapowiedzi, że Sony całkowicie zrezygnuje z płyt. To właśnie ten ostatni ruch stał się dla wielu skarżących dodatkowym argumentem.

USA – ugoda i sprawa Caccuri v. Sony

Amerykańska sprawa ruszyła 5 maja 2021 roku, gdy gracz Agustin Caccuri złożył pozew zbiorowy w sądzie federalnym w Kalifornii (Northern District of California). Jego prawnicy argumentowali, że po odebraniu sklepom prawa do sprzedaży kodów PlayStation Store stał się jedynym miejscem cyfrowej dystrybucji gier na tę konsolę – a to, ich zdaniem, spełnia definicję monopolu.

W pozwie pojawiły się mocne liczby. Według wyliczeń prawników średnia cena cyfrowego kodu w PlayStation Store była o 74% wyższa niż cena fizycznej płyty w sklepach detalicznych. Powoływali się też na to, że w roku obrotowym zakończonym 31 marca 2021 Sony miało zarobić na sprzedaży cyfrowych gier około 17 miliardów dolarów, a wynikające z domniemanego monopolu „nadpłaty” graczy mogły sięgać nawet 7 miliardów dolarów rocznie.

Sony w odpowiedzi utrzymywało, że nie robi nic niewłaściwego – po prostu prowadzi swój biznes. Sprawa ciągnęła się latami, a jesienią 2023 roku połączono z nią kilka podobnych pozwów. Ostatecznie w kwietniu firma zawarła ugodę i zobowiązała się wypłacić 7 850 000 dolarów osobom, które kupowały cyfrowe gry w PlayStation Store między 1 kwietnia 2019 a 31 grudnia 2023 roku.

Wielka Brytania – PlayStation You Owe Us

Brytyjska sprawa jest jedną z największych pod względem stawki. Kancelaria Milberg London wraz z rzeczniczką konsumentów Alex Neill złożyła pozew opiewający na 7,9 miliarda dolarów przed Competition Appeal Tribunal. Zarzut jest tu szerszy niż w USA – nie chodzi wyłącznie o kody z 2019 roku, lecz o samą 30-procentową prowizję pobieraną od wszystkich transakcji w PlayStation Store.

To sprawia, że sprawa przypomina bardziej głośne pozwy Epic Games przeciwko Apple i Google – chodzi o zamknięty ekosystem, w którym platforma może narzucać opłaty, bo alternatywnych miejsc zakupu po prostu nie ma. Co ciekawe, ta sama kancelaria prowadzi obecnie podobną sprawę przeciwko Valve i jego platformie Steam. Proces w sprawie PlayStation zakończył się w maju, a decyzji trybunału można się spodziewać w ciągu roku.

Holandia i Portugalia – Fair PlayStation i Ius Omnibus

W lutym 2025 roku holenderski oddział Milberga (Milberg Amsterdam) zapowiedział pozew w imieniu organizacji konsumenckiej Stichting Massaschade & Consument. Sprawa – nazwana Fair PlayStation – jest w istocie odpowiednikiem brytyjskiego pozwu, tyle że rozpatrywanym według prawa holenderskiego. Skarżący domagają się około 500 milionów dolarów dla konsumentów. Przedstawiciele organizacji podkreślają, że koniec płyt oznacza zniknięcie ostatniego miejsca, w którym grę PlayStation dało się kupić w konkurencyjnej cenie – a wraz z nim rynku używek i jakiejkolwiek alternatywy dla sklepu Sony.

Z kolei w Portugalii sprawę Ius Omnibus v. Sony Interactive Entertainment prowadzą tamtejsze kancelarie w imieniu organizacji ochrony konsumentów. Pozew złożono 3 sierpnia 2023 roku przed portugalskim sądem ds. konkurencji i wciąż jest rozpatrywany. Podobnie jak holenderska i brytyjska, sprawa może ciągnąć się latami.

Meksyk – koniec płyt jako nowy argument

Najświeższa i pod pewnym względem najciekawsza jest sprawa meksykańska. Tuż po tym, jak Sony ogłosiło zakończenie produkcji fizycznych płyt, deputowana Iraís Reyes i senator Luis Donaldo Colosio złożyli skargę do meksykańskiej Krajowej Komisji Antymonopolowej.

To jedyny jak dotąd pozew, który wprost wykorzystuje koniec płyt jako dowód praktyk antykonkurencyjnych. Argumentacja jest prosta: jeśli znikną nośniki fizyczne, zniknie też rynek gier używanych, a gracze stracą jakikolwiek wybór poza sklepem Sony. Jak ujęli to skarżący, firma stałaby się jednocześnie „sędzią i zawodnikiem” we własnym ekosystemie, samodzielnie decydując o cenach gier – a nawet o tym, jak długo wolno z nich korzystać.

Prawnicy komentujący sprawę zauważają, że sama rezygnacja z płyt nie czyni jeszcze zachowania Sony automatycznie antykonkurencyjnym. Usuwa jednak jedno z ostatnich ograniczeń rynkowych w ekosystemie PlayStation, co sprawia, że narracja skarżących – iż gracze nie mają realnej alternatywy dla sklepu Sony – brzmi znacznie bardziej przekonująco niż wcześniej.

Co to oznacza dla graczy?

Na razie żadna z tych spraw nie zmienia z dnia na dzień sposobu, w jaki kupujesz gry. Jedna (amerykańska) zakończyła się już ugodą i wypłatami, pozostałe wciąż się toczą i – jak to w sporach antymonopolowych bywa – mogą trwać latami. Ich wspólnym mianownikiem jest jednak jasne pytanie: czy zamknięty ekosystem cyfrowy to wygoda, czy raczej brak wyboru?

Dla graczy najważniejsze jest to, co stanie się po 2028 roku, gdy płyty mają całkowicie zniknąć. Zniknie wtedy rynek używek, możliwość pożyczenia gry znajomemu czy upolowania taniej fizycznej wersji na wyprzedaży. To właśnie te alternatywy są dziś sednem sporu – i to od rozstrzygnięć w Londynie, Amsterdamie, Lizbonie oraz Meksyku zależy, czy regulatorzy uznają je za coś, co Sony musi graczom zostawić.

Udostępnij
Data utworzenia:
0 ocen
Oceń artykuł i Ty!
ocena produktu 0/5 gwiazdki
Ocena produktu
Specjalista Morele |12:35
Cześć!
Jeśli chcesz poznać czasy dostawy dopasowane do Twojej lokalizacji, wprowadź kod pocztowy lub nazwę miejscowości z Polski.
Kod pocztowy możesz zmienić klikając w ikonę lokalizacji
Poznaj czas dostawy

Jeśli chcesz poznać czasy dostawy dopasowane do Twojej lokalizacji, wprowadź kod pocztowy rozwijając menu “Więcej”.